ZPB.by

Monday, Aug 20th

Last update11:15:31 AM GMT

You are here: Wydarzenia Świat Emigracja buraczana Polonia duńska

Emigracja buraczana Polonia duńska

Email Drukuj PDF

Emigracja buraczana Polonia duńskaNa przełomie XIX i XX wieku Polacy w Danii stanowili jedną z najliczniejszych napływowych grup etnicznych, szczególnie na południu kraju na wyspach Lolland i Falster. Emigracja zarobkowa do Danii rozpoczęła się w latach dziewięćdziesiątych XIX wieku. Początkowo była odgałęzieniem szerokiej fali emigracji sezonowej do Niemiec na przysłowiowe “saksy”.

 


Jak podaje prof. E. Olszewski w swej pracy pt. “Emigracja polska w Danii 1893-1993” „...na początku lat dziewięćdziesiątych XIX wieku około 40 proc. emigrantów znajdujących zatrudnienie na buraczanych polach Danii uprzednio pracowało w Niemczech.”
Dziś trudno jest nam dokładnie określić, w którym roku przybyła tam, po raz pierwszy, duża grupa polskich robotników. Wrześniowy numer “Przeglądu Emigracyjnego” z roku 1892 podaje, „że polscy robotnicy w liczbie 30 przybyli w sierpniu za namową agentów na jedną z bałtyckich wysp duńskich, aby tam pomagać podczas żniw i przy tym coś na zimę zarobić”.
Zdaniem Leopolda Caro, autora pracy “Emigracja i polityka emigracyjna...”, pierwsza 400 osobowa grupa polskich robotników sezonowych przybyła z Galicji do Danii w roku 1893. Lokalna gazeta duńska “Lolland Falster Stifts-Tidende” z 21 kwietnia tegoż roku podaje, że pierwsza grupa sezonowych polskich robotników przybyła na wyspę Lolland 20 kwietnia 1893 roku.
Niepełne dane z przełomu XIX i XX wieku wskazują, że liczba polskich robotników w Danii dochodziła do około 3000 w sezonie, a następnie wzrosła do ponad 6000. Najwięcej polskich robotników pracowało w Danii w latach 1905-1914. Było ich tam wówczas od 10 do 14,5 tys. Ocenia się również, że do roku 1914 z ziem polskich przyjechało do Danii ponad 100 tys. robotników. Dużą ich część stanowili ludzie pracujący w Danii przez kilka lub kilkanaście lat z rzędu.
Z roku też na rok – jak podaje prof. E. Olszewski – wzrastała liczba polskich dziewcząt wychodzących za mąż za Duńczyków, przez co automatycznie otrzymywały obywatelstwo duńskie... Od roku 1908 coraz częściej władze duńskie wyrażały zgodę na pozostanie w Danii części robotników ze względu na zapotrzebowanie na pracę w okresie zimy bądź koszty powrotu do kraju... Kilkuletni pobyt polskich robotników w Danii podczas I wojny światowej spowodował przekształcenie się emigracji sezonowej w emigrację stałą. Proces ten utrwalały trudności z powrotem do kraju w latach 1919-1919, związki małżeńskie polskie i polsko-duńskie i wreszcie narodziny drugiego pokolenia Polaków z rodowodem emigracyjnym.
Emigracja sezonowa do Danii trwała również po zakończeniu działań I wojny światowej. W wyniku starań Związku Duńskich Pracodawców Rolnych tamtejsze MSW upoważniło w roku 1920 niektóre agencje rekrutacyjne do sprowadzenia polskich dziewcząt na plantacje buraczane. W latach 1920-1929 przyjechało do Danii prawie 7 tys. robotników sezonowych. Największymi rejonami polskiej emigracji sezonowej, a potem osadnictwa polskiego, były od samego początku wyspy Lolland i Falster. Na ulicach tamtejszych miast, w soboty wieczorem i niedziele, słychać było więcej mowy polskiej niż duńskiej.
Dla utrwalenia się osadnictwa polskiego niezwykle istotną zmianę przyniósł rok 1923, kiedy to podpisana została polsko-duńska umowa, na mocy której wychodźcy polscy uzyskali prawo zakupu nieruchomości. Polacy kupowali więc gospodarstwa rolne, domy, warsztaty rzemieślnicze czy ogrody. Wraz też z zakupem własności następował awans społeczny Polaków. Ocenia się dziś, że pod koniec lat trzydziestych pozycja materialna ludności polskiej w Danii nie odbiegała zbytnio od pozycji chłopów i robotników duńskich.
W latach trzydziestych ukazało się też wiele pochlebnych artykułów o roli i zasługach Polaków dla rozwoju Danii. Najbardziej spektakularnym przejawem uznania dla polskiej emigracji sezonowej  i jej znaczenia dla rozwoju gospodarczego Danii było ufundowanie przez społeczeństwo duńskie w roku 1940 pomnika na cześć polskich robotnic na rynku w Sakskobing.
W trwającym od ponad stu lat procesie adaptacji i asymilacji społeczeństwo duńskie wchłonęło w zasadzie prawie całą polską emigrację. Polacy wywarli natomiast znaczący wpływ na duchowość Kościoła katolickiego w Danii, stanowiąc przez długie lata jego ważną część składową.
Polacy, którzy przybywali do pracy w Danii, trafiali na społeczeństwo prawie w 100 proc. protestanckie. Dopiero poprawka do duńskiej konstytucji z roku 1849 zapewniła wolność wszystkim religiom i wyznaniom, usuwając stary zakaz królewski z roku 1624. Wolność religijna nie spowodowała jednak w Danii eksplozji katolicyzmu.
Z masowym, jak na warunki duńskie, napływem polskiej emigracji zarobkowej związany był proces tworzenia gmin i parafii katolickich na wyspach Lolland i Falster. W organizacji duszpasterstwa polonijnego w Danii wyróżnił się ks. bp J. Euch, dzięki któremu, już od 1893 roku, odprawiane były na Lolland nabożeństwa z polskimi kazaniami. Dzisiejszym biskupem katolickim Danii, jedynym tam zresztą, jest ks. Czesław Kozoń - niby Duńczyk, bo w Danii urodzony i wychowany, ale z polskimi korzeniami. Jego ojciec Polak przyjechał do Danii po II wojnie światowej - a matka, urodzona już w Danii, miała rodziców Polaków należących do tzw. emigracji buraczanej.
Zwiedzając dziś wyspę Lolland nie można ominąć “Museum Polakkasernen” – “Muzeum Izba Polska” w miejscowości Tågerup, zbudowanego przez właścicieli majątku Lungholm w 1911 roku dla polskich robotników sezonowych. Budynek muzealny jest zaliczany dziś do obiektów zabytkowych. Jego restauracja, do celów muzealnych, nastąpiła w roku 1984. Prowadziła ją specjalnie do tego powołana fundacja kierowana przez wielkiego przyjaciela Polaków – red. Torstena Elsvora. On też i jego przyjaciele, w ich liczbie duńscy Polacy, doprowadzili do powstania muzeum w Tågerup.
Parterowa część muzeum to izba pamięci polskich robotników sezonowych. Jej inwentarz: obrazy, książki oraz liczne eksponaty podarowane zostały muzeum przez osoby prywatne. W obecnym budynku muzeum mieszkało dawniej 30 polskich kobiet-robotników sezonowych i „dozorca” z żoną.
W sezonie, tzn. od końca kwietnia do pierwszych dni grudnia, kobieta zarabiała tam dziennie 257 koron. Częścią cotygodniowej zapłaty było 12 kg ziemniaków i l codzienny litr chudego mleka. Obok budynku mieszkalnego znajdowało się też niewielkie pomieszczenie sanitarne oraz pralnia i skład drzewa na opał. Budynek mieszkalny ogrzewany był chrustem, zbieranym w lesie.
Dla pracujących w okolicy Polaków wzniesiony został w roku 1897 kościół katolicki w pobliskim Maribo, który przez długie lata byt głównym ośrodkiem duszpasterskim na Lolland. Nabożeństwa katolickie odprawiane były również porzez lata we dworze w Tågerup. W każdej też izbie mieszkalnej polskich emigrantów znajdował się niewielki ołtarzyk z obrazem MB Częstochowskiej oraz krzyże, różańce, papierowe kłosy i kwiaty zdobiące ołtarzyki i wiele innych symboli wiary.
W roku 1911 polscy robotnicy sezonowi stanowili 28 proc. tamtejszych robotników rolnych. Trzydzieści lat później mieszkało na wyspie Lolland i sąsiedniej Falster łącznie 1298 osób polskiego pochodzenia. Ostatnia grupa polskich robotnic sezonowych przybyła do Tågerup w roku 1929. Od tego bowiem czasu zaprzestano udzielania polskim robotnikom sezonowym prawa pobytu w Danii.
Dziś ich potomkowie, drugie i trzecie pokolenie, nie mówi już praktycznie po polsku i nie uważa się za Polaków. Chętnie jednak zagląda do polskiego muzeum, działa w polsko-duńskich organizacjach i odwiedza kraj swych przodków.

 

Joomla