ZPB.by

Monday, Aug 20th

Last update11:15:31 AM GMT

You are here: Wydarzenia Polska IV. Ogólnopolski Zjazd Repatriantów

IV. Ogólnopolski Zjazd Repatriantów

Email Drukuj PDF

IV. Ogólnopolski Zjazd Repatriantów O 75. rocznicy deportacji ludności polskiej do Kazachstanu w roku 1936 i wielu innych sprawach, pozostających nadal bez odpowiedzi, dyskutowali 17 września br. w Policach pod Szczecinem uczestnicy IV. Ogólnopolskiego Zjazdu Repatriantów.

Podstawą dla procesu powrotu do Polski repatriantów z dawnych krajów ZSRR jest polityczna wola rządzących, a takiej - jak widać, brakuje. Priorytetem dla rządzących w ostatnich latach wydawał się być ich obraz medialny. Tak więc np. ogromnym zainteresowaniem cieszyła się przez ostatnie lata emigracja zarobkowa, o której głosy wyborcze warto jest dziś zabiegać. Takiej szansy niestety, nie posiada rzesza Polaków zesłanych w głąb ZSRR.
Dzieje masowych deportacji ludności polskiej, której 75. rocznicę obchodzimy w tym roku, ukazywała wystawa eksponowana w czasie IV. Ogólnopolskiego Zjazdu Repatriantów w Policach w korytarzach Miejskiego Domu Kultury. Jej organizatorzy: Związek Repatriantów RP i samorząd powiatu wielickiego zaprezentowały zbiór dokumentów i fotografii rodzinnych, ukazujących dzieje Polonii kazachstańskiej, która została tam wywieziona pod przymusem w roku 1936.
Polacy z Kresów Wschodnich - z Żytomierza, Chmielnickiego i Kamieńca Podolskiego, zaraz po wojnie polsko-bolszewickiej, na mocy traktatu pokojowego w Rydze w roku 1921, znaleźli się na terytorium ZSRR, gdzie byli traktowani jako obywatele radzieccy. Początkowo tereny, na których zamieszkali Polacy i gdzie stanowili większość, uzyskały pewną autonomię. Kiedy jednak okazało się, że Polacy nie poddają się naciskom ideologicznym, wtedy władze radzieckie uznały ich za swoich wrogów. Dlatego też Polacy stali się pierwszym ukaranym narodem w Związku Radzieckim.
W roku 1936 Polaków z Żytomierza, Winnicy i Kamieńca Podolskiego poinformowano o decyzji ich wysiedlenia, bez prawa powrotu. Wielu też deportowano do Kazachstanu, dokąd wieziono ich w bydlęcych wagonach w nieludzkich warunkach.
Wysadzono ich następnie, po przebyciu 5 tys. km i 14 dniach podróży, w pustym stepie przy wbitych w ziemię słupkach z napisem toczka numer… Tam kazano im mieszkać i żyć w zbudowanych przez siebie glinianych ziemiankach. Zesłańcy nie mieli prawa oddalać się od swych siedlisk bez odpowiedniego zezwolenia. Do lat siedemdziesiątych Polacy w Kazachstanie nie posiadali dowodów osobistych.
W czasie wywózki zmarło wiele dzieci, osób starszych oraz słabego zdrowia. Ci, którzy dostali się na miejsce, w surowych warunkach, organizowali dom i gospodarstwo. W latach 1937-1938 zaczęły się także masowe represje wobec Polaków mieszkających w pozostałych regonach ZSRR także wobec przybyłych do Kazachstanu. Masowo zapadały i były wykonywane wyroki śmierci. Polaków zsyłano do więzień i obozów pracy przymusowej. Rodzicom skazanych przyklejano miano wrogów narodu, ze wszystkimi wynikającymi stąd następstwami w ograniczaniu ich swobód osobistych, takich jak dostępu do szkół i uczelni. Być Polakiem znaczyło w ZSRR być obywatelem drugiej lub trzeciej kategorii.
Przesiedlonym Polakom przysługiwał status specprzesiedleńców i do 1956 roku znajdowali się pod nadzorem komendantury NKWD. Specprzesiedleńcy żyli w stepach kazachstańskich, odcięci zupełnie od świata. Wegetowali w nieludzkich warunkach. Zostali zapomniani przez swoją starą ojczyznę, o której oni nigdy nie zapomnieli. Świadomi korzeni, z których pochodzą, przekazywali ich swoim dzieciom.
Problem Polaków z Kazachstanu zaczął nieśmiało wypływać w polskich mediach dopiero na początku lat osiemdziesiątych. W roku 1992 wysłannicy z Polski uświadomili rodakom z Kazachstanu, iż mają oni prawo do osiedlania się w Polsce. Powstała wówczas słynna ankieta sondażowa. W roku 2000 weszła w życie Ustawa o Repatriacji. Mamy już rok 2011, a w Kazachstanie nadal pozostaje kilkadziesiąt tysięcy Polaków, którzy wiążą swoje nadzieje z krajem nad Wisłą i Odrą.
O zupełnej niewydolności tej ustawy opowiadała Aleksandra Ślusarek, przewodnicząca Związku Repatriantów RP: dotychczasowe normy skutkują praktycznie zamieraniem tego procesu. Kryzys ten spowodowany jest wieloma czynnikami, począwszy od samej ustawy o repatriacji, przez brak odpowiednich umów międzynarodowych, zabezpieczających sferę rent i emerytur aż po problemy adaptacyjne. Związek niejednokrotnie zwracał uwagę na konieczność zmiany ustawy repatriacyjnej, a w szczególności jej zapisów, z których wynika, że Rzeczpospolita Polska nie jest zainteresowana Polonią zamieszkującą tereny byłego ZSRR. Krzywdzącym i haniebnym jest fakt utrzymywania przepisów, w których etyczną odpowiedzialność za repatriację zrzuca się na władze samorządowe. Wzorem innych cywilizowanych państw Europy ustawę tę powinno się realizować na poziomie centralnym…
O tym samym mówili w Policach uczestnicy IV. Zjazdu – m.in. Anatol Diaczyński ze Stalowej Woli, wcześniej przewodniczący kokczetawskiego oddziału Polskiego Stowarzyszenia Kulturalno-Oświatowego (północny Kazachstan): w Kokczetawie w końcu grudnia 1989 roku powstało pierwsze w Kazachstanie Polskie Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe. W naszym mieście było zgromadzone spore skupisko najbardziej wykształconej i mobilnej Polonii. Pojawiła się wśród niej nie tylko chęć uczenia się języka polskiego, śpiewania i tańczenia tańców narodowych, ale chociażby na przykładzie Niemiec, pomysł przeprowadzki do kraju ojczystego – do ukochanej Polski. Niestety czekał ich zawód. W odróżnieniu bowiem od Niemiec, gdzie szybko zrozumiano, że najbardziej cennym dla każdego kraju jest jego własny naród. Z całą też niemiecką energią i punktualnością zaczęli sprowadzać ze wszystkich dawnych republik radzieckich swoich ziomków. Szkoda, że w Polsce nie obowiązuje takie prawo jak w Republice Federalnej Niemiec, która była w stanie zapewnić powrót wszystkim swoim repatriantom, którzy chcieli wrócić do swej ojczyzny. Spójrzmy też na Kazachstan, który ściągnął już prawie wszystkich Kazachów z Mongolii i Chin.
Niestety Polska tego tak nie zrobiła. Dlaczego? Oto jest pytanie… Niby to przecież w Polsce wszyscy chcą jak najlepiej, a wychodzi jak zawsze… Latami debatują o ustawie. Coś tam zmieniają, coś dopełniają. Wymyśli nawet system zwany „Rodak”, który miał uporządkować repatriację. Nic z tego niestety nie wyszło. System „Rodak” dysponował i dawał pieniądze tylko tym, którzy byli w nim zarejestrowani. Sam natomiast chętnych do współpracy z nim urzędników w gminach nie poszukiwał. Znam to niestety z własnego doświadczenia.
Od czasu, kiedy powstał system „Rodak”, zaczęła maleć corocznie liczba repatriantów. Moim zdaniem system ten wymyślili przeciwnicy repatriacji. A kto jest przeciwnikiem repatriacji w Polsce? W każdym razie nie tylko samorządy gmin, na które zepchnięto cały proces repatriacji, nie dając im na to żadnych pieniędzy.
Chciałbym z tej mównicy zwrócić się do dwóch najpotężniejszych i wpływowych instytucji w kraju; do Kościoła katolickiego i polskiego MSZ: Szanowni moi, już ponad 20 lat trwa gadanie o repatriacji. W tym czasie wymarli w Kazachstanie praktycznie wszyscy, których tam wywieziono jako małe dzieci i jakimś cudem przeżyli głód, zimno i choroby i nie doczekali się miłości ze strony matki ojczyzny.
Reszta rozproszonych i zasymilowanych Polaków już dawno przestała wierzyć w repatriację za strony nowej demokratycznej Polski. Ale są jeszcze i tacy, którzy wierzą, że po tylu latach ich stara ojczyzna się o nich upomni i że do niej na starość wrócą. Zwracam się więc w ich imieniu do Episkopatu Polski i do MSZ. Pomóżcie w uchwaleniu jak najszybciej nowej ustawy o repatriacji, tak aby było jeszcze kogo stąd sprowadzać. Pamiętajmy, że Bóg z nieba patrzy na uczynki każdego z nas.
Kolejny problem, podnoszony przez uczestników IV. Ogólnopolskiego Zjazdu Repatriantów w Policach, to ich skandaliczna sytuacja socjalna. Związek Repatriantów RP widzi przyczyny tej sytuacji socjalnej - m.in. w braku umów międzynarodowych, które umożliwiłyby transfer składek emerytalnych do Polski. Faktem jest natomiast podpisanie stosownych dokumentów z takimi krajami jak: USA, Kanada, ostatnio Korea Południowa i Australia, tj. państwami, w których status finansowy obywatela jest zdecydowanie wyższy niż w Polsce. Nie są natomiast znane żadne próby rozmów w sprawie podobnych umów z takimi państwami jak Rosja, Kazachstan czy Kirgizja.
Na poparcie tej tezy zacytuję anonimowy głos z sali: …następną sprawą do kompleksowego rozwiązania są wszelkie problemy socjalne tj. renty, emerytury i zaliczanie stażu pracy za granicą. Sytuacja w Kazachstanie i Azji Środkowej wymaga natychmiastowych działań i uchwalenia nowej ustawy repatriacyjnej… Niektórym z naszych repatriantów, po opłaceniu czynszu i wykupieniu lekarstw, pozostaje miesięcznie kilkadziesiąt złotych na życie. Związek Repatriantów RP wystosował w tej sprawie do władz państwowych petycję z żądaniem podjęcia starań zabezpieczenia im godnego życia.
Organizatorem IV. Zjazdu w Policach było Stowarzyszenie Wspólnota Polska. Część wydatków poniosła też Gmina Police, która przyjęła do siebie kilka rodzin repatrianckich. To są rodziny przeważnie z Kazachstanu. Jest też jedna osoba z Kresów Wschodnich - mówi Władysław Diakun, burmistrz Polic. Repatriantom trzeba zapewnić w Polsce godziwe warunki życia. Jak już ich zapraszam, to gwarantuję im mieszkanie i pracę, bo inaczej nie wyobrażam sobie – dodaje. Police są jedną z nielicznych gmin w Polsce, która umożliwiła powrót do Polski aż sześciu rodzinom.
W zjeździe wzięło udział ponad stu delegatów. Obecny był także Longin Komołowski, prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska, i Grażyna Anna Sztark, wicemarszałek Senatu RP VII kadencji. Dla gości zjazdu wystąpiły też dwa zespoły folklorystyczne – pierwszy z Wileńszczyzny na Litwie i drugi miejscowy, działający przy polickim domu kultury. Czynna też była wystawa prac Walerego Siejtbatałowa, niepełnosprawnego repatrianta z Kazachstanu, mieszkającego w Szczecinie, który swoje dzieła maluje ustami. Podczas zjazdu wręczono wreszcie medale Związku Repatriantów RP.

Joomla